Remigiusz Mróz. 3.82. 2,861 ratings145 reviews. Od serii brutalnych morderstw pod Warszawą minęły cztery lata. Sprawcę ujęto, skazano, a potem osadzono w więzieniu. Dowody wskazujące na dawną legendę "Solidarności" były nie do podważenia. Mimo to pewnego dnia mecenas Joanna Chyłka otrzymuje list od żony skazańca, w którym
Chyłka. 44,453 likes · 71 talking about this. Serial na podstawie powieści Remigiusza Mroza w reżyserii Łukasza Palkowskiego.
Będzie mała Chyłka! W 2. odcinku serii Chyłka-Oskarżenie Joanna Chyłka dowiaduje się, że będzie miała córkę.
Chyłka. 30 kwietnia 2020, 17:02. chyłka. World Media Festival to międzynarodowy festiwal promujący i nagradzający twórców, podczas którego doceniane są najlepsze produkcje telewizyjne oraz filmowe w Europie. W tym roku srebrna statuetka powędrowała do twórców serialu „Chyłka-Zaginięcie”. OGLĄDAJ SERIAL W PLAYER.PL >.
RT @aldehyd10: Nie wiem kim trzeba być, żeby mieć potrzebę dowalania zrozpaczonej matce, która straciła dziecko. To jest tak podłe i nieludzkie, że brak parlamentarnych słów na określenie takich zachowań. Co trzeba mieć w głowie i w sercu, żeby czerpać satysfakcję z takiej nikczemności 05 Apr 2023 20:44:50
Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. Publikując ostatni wpis o stracie dziecka pokonałam własny lęk przed opowiedzeniem światu o tym co mnie spotkało. Jest nas – rodzin po stracie naprawdę dużo, zbyt dużo. Temat o którym raczej się nie mówi, omija w rozmowach, bo jak rozmawiać z kobietą która straciła dziecko? Ludzie boją się takich sytuacji, nie wiedzą co powiedzieć. Życie po stracie dziecka trwa dalej, trzeba nauczyć się żyć z tą moje czytelniczki niesamowicie mnie zaskoczyłyście. Nie spodziewałam się takiej reakcji z Waszej strony. Wiadomości jakie jakie od Was dostałam dały mi jeszcze więcej siły i motywacji do dalszego pisania. Cieszę się, że moje teksty Wam w jakiś sposób pomagają i dodają po stracie dziecka – gdzie szukać pomocy?Na blogu Matka Prawnik można znaleźć wiele cennych informacji na temat naszych praw po stracie dziecka. Śmierć dziecka po narodzinach Sytuacja prawna kobiety po poronieniu oraz martwym urodzeniuWarto zajrzeć na stronę poświęconą utracie dziecka. Jest to Stowarzyszenie Rodziców po poronieniu. Znajdziecie tam cenne rady jak i wsparcie w trudnej grupę na Facebooku – Ciąża i poród po stracie – grupa wsparcia. Rozmowy z dziewczynami dały mi bardzo wiele, w tym siłę i sobie nie radzicie, nie bójcie się prosić o pomoc, bliskich czy psychologa. Czasem fachowa pomoc może dużo zadziałać. Nie ma się czego wstydzić, warto prosić o z Was napisała mi bardzo wzruszający tekst, o tym jak ona się czuje po śmierci synka, o tym co może jej pomóc w przejściu przez żałobę. Jest mi bardzo miło, że zgodziła się abym opublikowała jej słowa. Są one bardzo ważne dla każdej kobiety, która straciła dziecko. Nieważne czy w 10. tygodniu ciąży, 20, 30, czy po narodzinach. Magda, wszystkie jesteśmy z Tobą i możesz liczyć na nasze października – Dzień Dziecka Utraconego… Jeszcze 65 dni temu nie wiedziałam, że tego dnia obchodzi się Święto Dzieci, które odeszły zbyt szybko i niepotrzebnie. Kto nie słyszał o Dniu Dziecka 1 czerwca? Chyba nie ma takiej czy są osoby, które znają Dzień Dziecka Utraconego? Nie!? Może dlatego, że wydaje się to nieoczywiste, że Dziecko może umrzeć w każdym etapie Jego rozwoju. Jak to umiera Dziecko? Jak to? Dlaczego?Mój Synek Ksawery zmarł niespodziewanie 12 sierpnia, w 17. dobie życia. Niespodziewanie. Bo czy można się spodziewać, że Dziecko, które kochasz, które trzymasz w ramionach przy piersi może odejść? Dziecko, które jest całym Twoim Światem i największą Miłością. Mimo, że jestem mamą po stracie, doświadczyłam Tego bólu to nie jestem nadal w stanie tego zaakceptować, zrozumieć. Czy w ogóle można?Wiecie co… jak urodził się Nasz Syn to było cudowne uczucie, najpiękniejsze, nigdy nie byliśmy bardziej szczęśliwi. Karmienie piersią i patrzenie jak Nasz Synek ssie – coś pięknego! Gdy wróciliśmy ze szpitala po porodzie do domu byliśmy tacy dumni, że tworzymy prawdziwą rodzinę, nic się nie liczyło więcej. Cały Nasz Świat to Synek zachorował i zmarł w ciągu 12 godzin. Nie byłam przygotowana na chorobę, nie myślałam o śmierci. Choć w głowie milion myśli i strach o zdrowie Maluszka. Czy można być na coś takiego przygotowanym? Wypłakałam wszystkie łzy w Nasz Synek odszedł nie uroniłam ani jednej. Nie pojęłam tego co właśnie się stało. Trzymałam Go zawiniętego w białe prześcieradełko jak małego Aniołka i śpiewałam do uszka. Ciiii… Syneczku… Mamusia jest przy Tobie i Tatuś… i tak Cię Kochamy… Dotykałam Jego usteczek i całowałam… czułam jeszcze Jego ciepło… wyglądał jakby spał… prześliczny na słowo. Gdy wróciliśmy z Warszawy do domu płakałam, że przecież Mój Synek jest taki mały, sam bez mamy, że jest głodny, że muszę przystawić Go do piersi, przebrać… ale Jego już nie było… ściąganie mleka z piersi i wylewanie do zlewu…bo już nie było Dzieciątka. Mój Mąż zapalał Jemu światełka przy łóżeczku, żeby się nie znów nie uroniłam łzy.. .nie wiedziałam dlaczego jestem w przykościelnej kaplicy, tam leżał Mój Synek w białej trumience… trzymałam Go za rączkę ale nie wierzyłam, że to On… nadal nie kupowania pieluszek i ubranek, kupuję białe róże i znicze. Zamiast słania łóżeczka, wybieram nagrobek. Zamiast odliczania dni od narodzin, odliczam dni od śmierci. Zamiast spacerów jesiennych w wózeczku, spaceruje na cmentarz. Zamiast opiekowania się Naszym Szkrabem, opiekuje się chorymi w pracy…Wiecie co jestem nieszczęśliwa… choć mam wspaniałego Męża, nie potrafię się nim cieszyć, bo nie ma już Ksawcia, nie ma nic… jest pustka i ból tak mocno przeszywający serce. Nie minie? I żal w sercu. Pytacie czy do Boga? Nie, nie wiem do kogo, choć jest. Czy się modlę? Tak, bo tylko modlitwa i wiara trzyma mnie przy życiu, przy nadziei, że będzie dobrze? Czy w to wierzę? Nie wiem, choć bardzo tego być kochającą mamą i żoną. Pragnę mieć Dzieciątko w ramionach i przy piersi. Pragnę, by Mój Ksawcio mi się września mieliśmy rocznicę ślubu, jak ją podsumować? Z jednej strony przeżyłam cudowne chwile z myślą, że w Moim Brzuszku rośnie Nasza Miłość, potem eksplozja szczęścia z narodzin i opieką nad Ksawerciem, a potem 1 dzień i wszystko znikło, wszystko pękło, kłoda pod nogi…ale wiecie co…Dziękuję Bogu za Dar Życia dla Ksawerego za całą ciążę i 17 dni w ramionach. Kocham Cię co? Wyczytałam gdzieś czy może ktoś mi powiedział, że Nasz Ksawcio pierwszy wyjdzie Nam na drogę, gdy już stąd odejdziemy. Żyję dla Ciebie Synku i dla Twojego Taty i rodzeństwa, które mam nadzieję się pojawi. I wiecie co pozwólcie Nam spać z Jego ubrankami. Pozwólcie mówić o Nim. Pozwólcie, gdy wstaję z łóżka patrzeć na Jego łóżeczko i odwiedzać co dzień na cmentarzu, Pozwólcie nie wolno mi? Pozwólcie przeżywać Nam Naszą stratę. Synku Kochamy Cię i tęsknimy, tylko My wiemy jaki byłeś piękny, jakie miałeś mądre spojrzenie. Jestem taka z Ciebie dumna, że pomimo choroby byłeś taki dzielny. Ja nie chciałam pozwolić Ci odejść… Synku taki mam żal, że nie było Ci dane dorosnąć, wypowiedzieć pierwsze słowa: mamo, tato, jeździć na rowerku, bawić się w piasku, chodzić do przedszkola, mieć kolegów, dziewczynę, żonę. Tak sobie wyobrażałam Twój świat, Nasz świat. Rozpiera mnie duma, gdy mówię o lat 26, mama Aniołka, kobieta po stracie, kochająca żona.
{"type":"film","id":812539,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Chy%C5%82ka-2018-812539/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum 5 sezonu 2022-01-05 03:29:07 ocenił(a) ten serial na: 10 Dla mnie beznadziejne zakończyli wątek z ciążą Chyłki. Wiem , że w książkach też traci dziecko , ale skoro w poprzednim sezonie została dotkliwie pobita i nie straciła dziecka to po cholerę w tym sezonie uśmiercili jej dziecko. A zważywszy na fakt , że książki i serial się od siebie różnią to mogli już pozwolić Chyłce urodzić córeczkę i dać Chyłce szczęście w postaci dziecka. Zwłaszcza , że to ostatni sezon. Tak samo dziwi mnie brak siostry Chyłki. W poprzednim sezonie się pogodziły i kobieta mówiła , że Chyłka będzie świetną matką , a tu Chyłka traci dziecko , a siostra nawet nie zadzwoniła feliks35 Widocznie scenarzyści postanowili postawić na mroczniejsze nie że na koniec żyli wszyscy długo i szczęśliwie jak w komediach romantycznych ;) jazdowicz2666 książka jest zbyt rozbudowana i scenariusz zaczyna zakrawać na fantastykę.... natomiast film fajny ale znów zbyt uproszczony - niepotrzebnie szóstym sezonem chcieli zbyt szybko zakończyć wszystkie wątki i przez to spłaszczyli scenariusz.. a szkoda bo serial miał szansę być lepszy od książki Ann0204 Ale to właśnie dobrze że serial starali się uprościć,ponieważ dzięki temu było mniej sezonów i akcja była szybsza chociaż i aż tak żaden odcinek nie do ostatniego sezonu,narzekam tylko na to że tak skurczyli postać genialnego,młodego mnie on grał tam pierwsze skrzypce i powinni poświęcić mu znacznie więcej czasu,bo na to zdecydowanie zasłużył. jazdowicz2666 Zgadzam się, ale mam wrażenie, że wiele osób oczekuje "szczęśliwych zakończeń". Też uważam, że dobrze, że scenarzyli trzymali się faktów z książki :) kardysmarzena0 Tak ale ci co oczekują szczęśliwych zakończeń,to niech się nie zabierają za tego typu oglądają komedie zawsze są szczęśliwe zakończenia ;) jazdowicz2666 Zgadzam się, ja nie oczekiwałam szczęśliwego zakończenia. Dobrze mieć wybór, jeśli chcę oglądać coś wesołego, to wybieram właśnie komedię :) ruki_3 ocenił(a) ten serial na: 9 feliks35 Wtedy pewnie byłyby zarzuty, że dlaczego urodziła dziecko, skoro w książce je straciła. Moim zdaniem tak jest ok, jest spójnie. feliks35 Świadomość, że ojcem może być psychopata raczej nie pozwoliłaby Chyłce cieszyć się z macierzyństwa, a jeśli to by sie potwierdziło w badaniach, to wątpię żeby szczęśliwie wychowywała to dziecko. dubielenka Z drugiej strony może byłaby to dobra, otwarta furtka na to, żeby móc kontynuować serial. Chociaż podobają mi się informacje o możliwej kontynuacji serialu, które gdzieś tam się pojawiają. feliks35 Gdyby urodziła to Langer nie dał by jej spokój, gdy okazał się ojcem, czy nie (i tak nie da). Ten wątek nie był by zakończony, a tak zakończyli jak wiele innych w 5 sezonie i koniec. Tak w ogóle to Chyłka w wieku 50 lat, naturalnie zaszła w ciąże?? Bo chyba na papierze dotyczących urodzenia martwego płodu był pokazany jej rocznik - 1971? Czy mi się zdawało? feliks35 ja akurat wolę takie dramatyczne zakończenia, nic mnie tak nie irytuje w kryminałach jak zyli długo i szczęśliwie ;) Agatannna_filmweb Dokładnie, przecież to nie jest komedia romantyczna, żeby kończyła się w ten sposób ;) feliks35 też dla mnie takie rozwiązanie było nietypowe ale w sumie dobrze, że poszli w tym kierunku feliks35 Tak było w książce i myślę, że i w serialu musiało się tak skończyć.
„Joanna rozejrzała się i stwierdziwszy, że nikt nie skupia na niej uwagi, trzęsącą się ręką rozsunęła górę wiedziała, co zobaczy. Przez telefon przekazano jej najważniejsze na pozbawioną życia, wykrzywioną w nienaturalnym grymasie twarz i się wzdrygnęła”.Po raz kolejny powtórzę, że pisanie recenzji książki z serii o Joannie Chyłce nie jest wcale sprawą prostą. Dlaczego tak uważam? Otóż cykl ten ma rzesze wiernych fanów, którzy darzą Chyłkę bezwarunkowym uwielbieniem. Inni wręcz przeciwnie, mają już przesyt Mroza. Cóż więc mogę napisać? Czy przekonywanie przekonanych (obojętnie do której grupy należą) ma sens?Jednak kiedy kurier dostarczył mi najnowszą część serii, odłożyłem wszystkie inne książki i z zapałem przystąpiłem do lektury „Egzekucji”. Ukazała się ona – podobnie jak poprzednie tomy – nakładem wydawnictwa Czwarta Strona. Wszystko przez wydarzenia z „Afektu”. Remigiusz Mróz tak zawiesił akcję, że chciałem jak najszybciej poznać dalsze losy Joanny Chyłki i zatem „Egzekucja” przypadła mi do gustu? Mając świadomość tego, że być może stąpam po cienkim lodzie, napiszę po prostu o swoich wrażeniach z lektury. Przede wszystkim podzieliłbym książkę niejako na dwie strefy. Każdy miłośnik Chyłki będzie czytał „Egzekucję” z wypiekami na twarzy. Wszystko po to, aby poznać dalsze losy dwójki znanych prawników. Autor zaś ich nie oszczędza – w książce dzieje się naprawdę bardzo dużo. Czasem wręcz stawiałem sobie pytanie: czy nie za dużo tego wszystkiego? Akcja pędząca na złamanie karku, rzeczywistość zmieniająca się co kilka stron o sto osiemdziesiąt stopni. Nie wiem, czy Remigiusz Mróz naprawdę sądzi jeszcze, że czytelnicy nabiorą się na jego „chwyty”. Po prostu przyzwyczaił nas do tego, że to, co przedstawia jako stuprocentowy pewnik za kilka stron, okazuje się zupełnie czymś innym. Nie chcę zdradzać fabuły książki, jednak sam złapałem się na tym, że „nie wierzę” autorowi i tylko czekam, kiedy wydarzenia przybiorą zgoła inny część książki – określiłbym ją warstwą literacką i prawniczą – zdecydowanie mnie rozczarowała. Sam autor niejako „ubezpieczył się” w posłowiu – mnie jednak jego tłumaczenie nie przekonało. Mimo iż na początku zostaje zarysowana kolejna zawiła sprawa prawna, to z czasem ginie ona w gąszczu akcji. Bardzo nie spodobało mi się, że autor niemal na całego poszedł w stronę sensacji. Opisywane sceny śmiało mogłyby znaleźć się w „amerykańskich filmach” i wcale nie jest to komplement. Nie przypadły mi także do gustu brutalne i wulgarne sceny. Według mnie są one zupełnie niepotrzebne i u mnie budziły zwyczajny niesmak. Właśnie za to nie lubię książek Czornyja, tymczasem właśnie poczułem się, jakbym czytał kolejną z nich. Myślę, że Remigiusz Mróz skręcił w złą stronę. Czyżby zaczynał pisać kolejne tomy z myślą o ich ekranizacji? Mam wrażenie, że tracą na tym czytelnicy. Autor po prostu przesadził ze zwrotami akcji i ich brakiem prawdopodobieństwa. Podczas czytania zrozumiecie, co mam na myśli.„Egzekucja” to już czternasty tom cyklu o Joannie Chyłce – bynajmniej nie ostatni. Osobiście uważam, że jest to raczej słaba część. Wiele elementów tej historii po prostu mnie odrzucało. Oczywiście książkę przeczytałem bardzo szybko, chcąc poznać zakończenie tej historii. Wydaje mi się jednak, że Remigiusz Mróz powinien wrócić do stylu i wymowy pierwszych tomów. Obawiam się, że wątek Konsorcjum, Langera itd. zdominował duet, który zdobył sobie rzesze sympatyków. Bardzo mnie już męczy także obraz Chyłki jako alkoholiczki. Mam nadzieję, że tom piętnasty będzie dużo lepszy. Sama Joanna zaś nieco bardziej Sobański
Poznałam ją jeszcze w ciąży. Była w podobnej sytuacji jak ja, razem przeleżałyśmy cztery miesiące ciąży, nadając przez Internet niemalże 24 na dobę. Do tej pory mamy ze sobą rewelacyjny kontakt. To była jej trzecia ciąża i trzecie dziecko. Pierwsze, mając zaledwie 19 lat pochowała. Na moją prośbę, spisała dla Was swoją historię. Kilka lat temu 1 listopada trafiłam na oddział położniczy. Zapowiadał się piękny słoneczny dzień, jednak w tym dniu umarł dla mnie cały świat. Pierwsza ciąża, nic nie wskazywało na to, co się miało wydarzyć. Co prawda byłam ciągle zmęczona, bolał mnie dołem brzuch… Lekarz twierdził jednak, że to są normalne objawy ciąży. Pod koniec października byłam na wizycie i badaniu USG, gdzie zapewniono mnie, że ciąża rozwija się prawidłowo, a dziecko zdrowo rośnie. Skąd wówczas młoda, 19 letnia dziewczyna, miała wiedzieć jak się czuje kobieta w ciąży? Nie chuchałam na siebie specjalnie, kończyłam szkołę, spacerowałam, sprzątałam. To był 24 tydzień ciąży. 1 listopada od rana bolał mnie brzuch, dlatego zrezygnowałam z wyprawy na cmentarz. Mąż pojechał sam a ja połknęłam Nospę (z zalecenia lekarza, gdyby bolało) i poszłam spać. Obudził mnie silny ból brzucha. Zadzwoniłam po męża, jednak zanim się przedostał przez miasto mnie już bardzo bolało. Wizyta w toalecie i krew. Wiedziałam, że jest źle. Dojechaliśmy do szpitala w 3 minuty, nie patrzyłam nawet na licznik. Co raz więcej krwi. Zanim mnie przyjęli konałam z bólu. Podali mi coś w kroplówce, podejrzewam rozkurczowo. Następnie niemiły ordynator wykonał badanie USG i skomentował tylko tyle, że dziecko nie przeżyje. Odklejało się łożysko, jednak badanie histopatologiczne nic nie wykazało. Dostałam serię kroplówek wywołujących poród. Niestety mój organizm chyba zgłupiał w końcu i nie wiedział co ma robić. Pamiętam tylko straszny ból, łzy i to, że nagle popsuła się pogoda i zaczął padać straszny deszcz. Lekarz strasznie uciskał na brzuch, kolejne badania ginekologiczne były co raz bardziej bolesne. Krzyczałam z bólu, kopałam, gdy on robił wszystko żebym urodziła. Wszystko łącznie z ciągnięciem dziecka, które się zaklinowało w kanale rodnym. Wszędzie coraz więcej krwi. To wszystko to był jakiś horror. Zdecydowali się wykonać cesarkę, gdy ja już opadłam z sił i zaczęłam odpływać. Straciłam bardzo dużo krwi. Pamiętam jak przez mgłę pielęgniarkę, która zapytała jak chcę nazwać synka, że ona go ochrzci. Wyszeptałam imię i odleciałam. Obudziłam się po operacji i zapytałam tylko czy to był naprawdę chłopczyk. Widziałam po minie pielęgniarki, że dziecko nie żyje. Ważył 600 gram. Nikt nie spieszył się z ratunkiem i wykonaniem cesarki wcześniej, mam wrażenie, że od razu skazali mojego synka na śmierć. Nawet gdyby się urodził, nie przeżyłby w maleńkim szpitaliku, w którym nie ma odpowiedniego sprzętu dla wcześniaków. Moja mała kruszynka. Nikt nie dał mi Go nawet zobaczyć, pożegnać się. Pamiętam oczy męża pełne łez, gdy wpuścili go do mnie na salę. On miał szansę zobaczyć nasze dziecko, jednak nie miał odwagi by to zrobić. Nie potępiłam go nigdy za to, bo wiem, że jeszcze nie otrząsnął się po śmierci swojego brata. Ja pragnęłam Go zobaczyć i przytulić ale mi nie pozwolili. Leżałam tam i nic już nie czułam. W sercu i w brzuchu miałam pustkę. Po 3 dniach na wizycie usłyszałam tekst od ordynatora, że mam się cieszyć, ze nie usunęli mi wszystkiego i że jak wrócę za rok w ciąży to wszystko mi wytną. Wpadłam w depresję. Mąż pochował synka na cmentarzu. Po tygodniu, gdy wyszłam do domu pierwsze co zrobiłam to pojechałam właśnie tam. To było moje miejsce na wypłakanie się. Jeździłam tam po każdej kłótni z mężem, lub gdy po prostu było mi źle. Bywały dni, że nie miałam ochoty jeść i z nikim rozmawiać. Pomimo wsparcia ze strony męża, długo dochodziłam do siebie. Po 2 latach pragnęłam znowu mieć dziecko. Pragnęłam wypełnić pustkę w moim sercu. I choć cholernie się bałam, całą ciążę leżałam a każda wizyta w toalecie przypominała mi tamte chwile, to udało się urodzić zdrowego chłopczyka- wcześniaka, który urodził się w 32/33 tc. Kilka lat później urodziła się jeszcze córeczka. Teraz już wiem, że diagnozą była niewydolność szyjki, na którą cierpiałam w każdej ciąży. Niestety nikt przy pierwszej ciąży tego nie zauważył. Dziś kupuję białe kwiaty, znicz i wiozę mojemu małemu Aniołkowi. Nigdy nie zapomnę tego, co przeszłam i nie potrafię zrozumieć ani pogodzić się z bezdusznością personelu tego szpitala. matka-nie-idealna Matka Nieidealna. Pisząca z dystansem do macierzyństwa i nutką autoironii. Wszystko co przeczytasz na blogu pisane jest z małym przymrużeniem oka.
Sklep Audiobooki i Ebooki Audiobooki Kryminał, sensacja, thriller Wszystkie formaty i wydania (4): Cena: Oferta : 39,90 zł 39,90 zł Produkt cyfrowy Opłać i pobierz Najczęściej kupowane razem Opis Opis Minęło kilka miesięcy, od kiedy Joanna Chyłka uciekła z kraju. Ślad po niej zaginął i mimo że wystawiono za nią Europejski Nakaz Aresztowania, służby nie potrafią odnaleźć żadnego tropu. Przez cały ten czas nie skontaktowała się z nikim w Polsce i nawet Kordian nie wierzy już w to, że Chyłka kiedykolwiek znajdzie sposób, by nawiązać z nim tymczasem przyjmuję sprawę człowieka, który wybudził się po półtorarocznej śpiączce w klinice. Ukrainiec, Witalij Demczenko, jest oskarżony o to, że wtargnął do jednej z restauracji na Powiślu i zastrzelił trzy osoby. Motywu nigdy nie ustalono, nie udało się też odnaleźć narzędzia zbrodni ani świadków. W dodatku Witalij nie pamięta niczego, co wydarzyło się przed tym, zanim znalazł się w stanie wegetatywnym. Pamięta jedno: że ma dla Oryńskiego wiadomość od Chyłki. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Ekstradycja. Joanna Chyłka. Tom 11 Seria: Joanna Chyłka Autor: Mróz Remigiusz Lektor: Gosztyła Krzysztof Wydawnictwo: Czwarta Strona Język wydania: polski Język oryginału: polski Data premiery: 2020-03-26 Rok wydania: 2020 Format: MP3 Liczba urządzeń: bez ograniczeń Drukowanie: nie dotyczy Kopiowanie: nie dotyczy Indeks: 34907016 Recenzje Recenzje Inne tego autora Popularne w tej kategorii
jak chyłka straciła dziecko